WYPUSZCZANIE KOTA Z DOMU

Mam dylemat odnośnie mojego kota. Otóż jest on kotem wychodzącym. Zazwyczaj nie ma go cały dzień i wraca do domu na noc, ale zdarza się, że nie ma go 2-3 dni. Rodzina powtarza mi, że nie powinnam go wypuszczać, że niesie to ze sobą duże ryzyko dla jego zdrowia. Zewsząd słyszę bardzo różne opinie od behawiorystów i weterynarzy, każdy mówi co innego na temat wypuszczania kota z domu. Wiadomo, że chcę dla niego jak najlepiej, ale teraz nawet nie wyobrażam sobie przestać go wypuszczać, bo on bardzo lubi wychodzić. Bardzo proszę o poradę.

Pani Asiu, koty w odróżnieniu od psów nie są zwierzętami w pełni udomowionymi. Wciąż posiadają na tyle dużo dzikich cech odziedziczonych po przodkach, że doskonale radzą sobie na wolności. Wiele zachowań manifestowanych przez koty, które mogą zaobserwować właściciele, związanych jest z ich dziką naturą tak jak polowanie na zabawki czy znakowanie terenu.

Także teoretycznie kot domowy może być wypuszczany, ponieważ bez problemu poradzi sobie na wolności prawda? Szczególnie że dzisiaj wciąż pokutuje przekonanie, że zwierzę to jest zwyczajnie zbyt dzikie, aby trzymać je w zamknięciu, dlatego powinno się je wypuszczać, aby nie robić mu krzywdy. W końcu koty łapią myszy od pokoleń. Niestety w rzeczywistości problem wypuszczania kota jest trochę bardziej skomplikowany. Nikt nie wątpi w ich dziką naturę oraz związane z nią potrzeby. Jednak dzisiejszy świat wygląda zupełnie inaczej niż ten 50 czy 100 lat temu. Rozwój cywilizacji sprawił, iż naturalne środowisko kota nie jest już dla niego tak bezpieczne, jak kiedyś. Oprócz czynników występujących od zawsze, takich jak naturalni wrogowie, ekto- oraz endopasożyty, zmieniające się warunki atmosferyczne, doszły inne zagrożenia w postaci samochodów, śmieci/trutek/szkodliwego pokarmu, którym nierzadko raczą się wychodzące koty, oraz innych czynników, przez które kot może już nie wrócić do domu. Do naszej przychodni koty wychodzące trafiają najczęściej z ropniami podskórnymi lub ranami szarpanymi będącymi efektem walki z innymi kotami, lub psami. Na drugim miejscu są pacjenci powypadkowi, zazwyczaj ze złamaniami kończyn, miednicy, kręgosłupów oraz obrażeniami wewnętrznymi.

Z naszych obserwacji wynika, iż nie ma znaczenia czy kot jest wypuszczany na wsi, czy w mieście, w obu przypadkach ma podobną szansę doznać trwałego uszczerbku na zdrowiu, nie wspominając już o wypadkach śmiertelnych. Zatrucia to także częsty problem kotów wychodzących, które wypuszczane z domu często stołują się w śmietnikach lub u sąsiadów. Potrafią zjeść trutkę na szczury, roślinność spryskaną pestycydem, resztki zepsutego jedzenia. Każda z tych rzeczy może doprowadzić do przewlekłego uszkodzenia wątroby lub nerek, które wiążą się z dożywotnim podawaniem leków oraz regularnymi kontrolami lekarskimi. Decydując się na wypuszczanie kota, z domu należy liczyć się z tym iż zwierzę przyzwyczajone do wychodzenia raczej nie będzie w stanie powrócić do zamkniętego trybu życia. Dobrostan takiego zwierzęcia będzie zaburzony przy próbach zatrzymania w domu na dłużej, np. w trakcie leczenia. Ma to także znaczenie w przypadku chorób, w których wypuszczanie jest niewskazane, np. przy niewydolności nerek.

Kot, który nie wychodzi na dwór, nie jest kotem nieszczęśliwym, o ile właściciel poświęca mu wystarczająco dużo uwagi oraz spełnia jego potrzeby behawioralne, np. bawi się z nim wędką, zaspokajając instynkt łowiecki. Zwierzę nie znając świata zewnętrznego, nie będzie odczuwało potrzeby jego eksploracji. Właścicielom, którzy jednak chcą wypuszczać kota, polecam zbudowanie kociej woliery w ogrodzie czy na balkonie, która pozwoli zwierzęciu obcować ze światem zewnętrznym w kontrolowanych warunkach. Można także nauczyć kota wychodzenia na smyczy. Takie alternatywne rozwiązania pozwalają kotu cieszyć się środowiskiem zewnętrznym, jednocześnie zapewniając mu bezpieczeństwo.